Gdy jesienią robię shot z imbiru, cytryny i miodu, wypijam go do obiadu albo zaraz po nim. Nigdy nie piję go na czczo i najwyżej dwa razy dziennie. Zwykle tłumaczy się to żołądkiem, ale mam też drugi powód: przy posiłku kwas z cytryny i cukry z miodu łagodniej obchodzą się ze szkliwem.
Dlaczego shot piję do posiłku, a nie na czczo
Taki shot to mała porcja, ale składniki aktywne są w nim mocno skoncentrowane. Na pusty żołądek potrafi dać się we znaki. Dlatego zalecenie jest proste: pijemy go w trakcie jedzenia albo po nim i nie przesadzamy z ilością. Shot jest dodatkiem do codziennej diety. Nie zastąpi snu, ruchu ani warzyw na talerzu.
Dla jamy ustnej pora posiłku też jest najlepsza. Gdy jemy, w ustach pracuje więcej śliny. To ona spłukuje resztki jedzenia i pomaga zobojętnić kwas. Kiedy wypijam shot do zupy czy kanapki, kwaśny łyk trafia do ust, które same się bronią. Rano przed śniadaniem usta bywają suche i cytryna działa na zęby bez żadnej osłony.
Cytryna i miód a szkliwo
Sok z cytryny jest kwaśny, a kwas na chwilę zmiękcza powierzchnię szkliwa. Jedna łyżka soku w shocie to niewiele. Przy piciu dzień w dzień przez całą jesień i zimę liczy się jednak każde powtórzenie. Dlatego trzymam się limitu dwóch shotów dziennie i nie traktuję ich jak napoju do popijania przez cały dzień.
Miód dorzuca do tego cukry, które lubią bakterie z płytki nazębnej. Same wytwarzają z nich kwasy, więc zęby dostają podwójnie. Odrobina miodu wystarczy, żeby złagodzić smak imbiru. Nie dosładzam shotu do konsystencji syropu. Najgorzej wypada sączenie go małymi łykami przy biurku, bo wtedy kwas i cukier zostają na zębach dużo dłużej, niż trwa sam posiłek.
Jak przygotowuję shot
Cały przepis zajmuje kilka minut, a składniki zwykle mam już w kuchni.
- Kawałek świeżego imbiru o długości 3–4 cm albo łyżeczkę imbiru w proszku mieszam z pół łyżeczki kurkumy.
- Zalewam to około 100 ml ciepłej wody o temperaturze 50–60°C. Nie używam wrzątku.
- Po kilku minutach dodaję łyżkę soku z cytryny i odrobinę naturalnego miodu, a potem dokładnie mieszam.
Wrzątek niszczy enzymy i najcenniejsze właściwości miodu i cytryny, dlatego woda ma być ciepła, a nie gorąca. Gotowy shot wypijam przy stole w kilku łykach, zanim skończę jeść. Dzięki temu po nim trafia do ust jeszcze trochę jedzenia, a ślina dalej pracuje.
Co robię zaraz po wypiciu?
- Popijam czystą wodą. Kilka łyków spłukuje z zębów resztki soku z cytryny i miodu. To najprostszy nawyk i nic nie kosztuje.
- Nie sięgam od razu po szczoteczkę. Szkliwo zmiękczone kwasem łatwiej zetrzeć włosiem i pastą. Zęby myję później, gdy ślina zdąży zrobić swoje. Odruch szorowania tuż po kwaśnym napoju robi więcej szkody niż pożytku.
- Nie trzymam shotu w ustach. Nie płuczę nim zębów i nie przelewam go z policzka do policzka, żeby poczuć smak. Połykam od razu, a smak imbiru i tak zostaje na długo.
- Pilnuję limitu. Jeden shot do obiadu, czasem drugi do kolacji, i na tym koniec. Trzeci kieliszek w ciągu dnia to dla zębów kolejny kwaśny kontakt.